Archiwum kategorii ‘Opowiadania’
Do obejrzenia: Szampon i Świr
Ostatnio na blogu Tokio natknąłem się na fajną reklamę szamponu:
A na Wykopie znalazłem coś takiego:
Jeśli znacie jakieś fajne filmiki w serwisach YouTube-like to podajcie tu linki, a najlepiej je wykopcie na Wykopie.
Pozdrawiam,
b.YISK
iGoogle
Przemeblowanie w domu Pana Athlona
W Domu Pana Athlona było przed chwilą małe przemeblowanie. Okazało się, że moja okrągła taśma IDE jest źle podłączona. DVD było podłączone jako Slave, a CD-RW nie było wykrywane w BIOSie wcale. Mógłbym podłączyć zworki i dzięki temu ustawić CD-RW jako Master, ale to bez sensu. Dlaczego? Po pierwsze to za dużo grzebania. Od ruszania rękoma bolą mnie mięśnie, a nie jestem masochistą :) Po drugie muszę mieć DVD na Master, gdyż bootuję czasem płyty DVD, a w BIOSie mojej płyty głównej nie można bootować ze Slave’a. Ktoś powie: “podłącz na Secondary Master”. Ale powie to ktoś, kto nie patrzył na poprzednie zdjęcia – nie mam dwóch gniazd na IDE, a jedno. Drugie jest na stację dyskietek. Zmiany objęły nie tylko sektor kabli przy napędach optycznych, ale także i dół obudowy, gdzie kabel od wentylatora przytuliłem do kabli od Speakera, Power On etc. Uznałem, że ten kłębek, który był wcześniej, stawia opór powietrza, gdyż dolny przedni wentylator jest teraz dość nisko (wcześniej był wyżej). Decyzja podjęta, czyn dokonany. Oto zdjęcia:
Normalność cz. 17
Spytałem chłopaków czy mogę usiąść i przejrzeć kod Andrzeja. Marcin odpowiedział, że właśnie tego się spodziewał. Zaprowadzili mnie wgłąb laboratorium. Usiadłem przed kompem. Prawdziwym oldschoolowym desktopem, jak za starych, dobrych lat. Wyobrażacie sobie, że siedziałem w tej chwili przed komputerem z klawiaturą i myszką i z monitorem stojącym na biurku?! Jak na początku dwudziestego pierwszego wieku. Ale lubię to.
Normalność cz. 16
Przed sobą zobaczyłem wielką halę, znacznie większą niż poprzednio widziałem. Musiała zostać rozbudowana. Ostatnio miałem urlop, potem nie chciało mi się tutaj przychodzić. Kiedyś chciałem, ale Marcin wykręcał się głową zawaloną robotą. To laboratorium znajduje się w piwnicy. W zasadzie to mogło zostać rozbudowane i może o tym nikt nie wiedzieć. Oczy mi się świeciły. Roboty poruszały się po całej Lab szóstce. Same. Rozmawiały ze sobą. Jeden podszedł do mnie i spytał:
Gatinho cz. 4
To dziwne stworzenie zamruczało, potem weszło pod łóżko, jak poprzednio. Wstałem, lekko kołysząc się, podszedłem do lodówki i zajrzałem do środka. Pusto. Nie poczułem się za dobrze. Znów nie ma co jeść. Podszedłem do szafki, takiej którą zamykam na klucz. Pomyślałem, że pomimo tego, co się mogło tu wczoraj dziać – nikt się tam nie dostał, gdyż tylko ja mam klucz od tej szafki. Tuż przed nią samą zatrzymałem się i sięgnąłem ręką pod szafę. Macałem w poszukiwaniu klucza. Jest. Wyjąłem go i otworzyłem nim barek.
- Ufff… – odetchnąłem z ulgą, szczęśliwy.
Normalność cz. 15
Minęliśmy jedne drzwi, minęliśmy drugie. Wkońcu ustaliśmy przed wielkimi, bardzo nowoczesnymi wrotami. Marcin podszedł do nich i przyłożył do nich rękę. Były przezroczyste. Tak wyglądały. Ale dobrze znałem tą technikę. Tak naprawdę obraz był wyświetlany przez komputer na ekranie przed specjalną warstwą szkła, które czyniło złudzenie optyczne, przez co człowiekowi wydawało się, że to co widzi na prawdę jest za drzwiami. Czego to nie wymyślą w tym USR…
Gatinho cz. 3
Zaciągając się dymem, ruszyłem w kierunku komputera. Miałem jakieś zlecenie na wczoraj. Nielegalna penetracja systemów komputerowych. Lubię to. Mogę za to opłacić mieszkanie, podrobić dokumenty, kupić broń i zjeść codziennie posiłek. Poza tym ta fucha dostarcza mi tego, czego szukam w życiu – adrenaliny. Uwielbiam to, kiedy odurzony jakimś narkotykiem buszuję po serwerach wielkich firm. Naglę potknąłem się.
- Cholera! – wrzasnąłem.
Leżałem na podłodze. Przewróciłem się o jakiś komputer, leżący pośrodku pokoju – wielkiego bałaganu. Świat zaczął wirować. Kolory się zmieniały. Postanowiłem nie wstawać przez jakiś czas. Leżałem przez pół godziny, może godzinę, podziwiając “inny” świat – urojenie mojego mózgu. Po jakimś czasie, ku mojemu niezadowoleniu, umysł wrócił do rzeczywistości. Słyszałem jakieś mruczenie. Myślałem, że to efekt ‘zejścia’. Okazało się jednak, że znów zobaczyłem tego głupiego kota. Siedział metr ode mnie i wpatrywał się we mnie. Po chwili odezwał się całkowicie ludzkim, męskim głosem:
- Nie możesz tak robić. – Zrobiłem głupią minę, po czym waląc głową o podłogę, zaczałem żalić się sam sobie:
- Czemu to ja widzę tego kota? Czemu mnie to spotyka? Czemu inne ćpuny po ‘zejściu’ mają już spokój, a ja nie? – po czym rozpłakałem się jak małe dziecko.
Gatinho cz. 2
- Witaj, Przemku. – powiedział kot.
‘Znowu przećpałem’ – pomyślałem sobie z zażenowaniem.
- Kiedy ja wkońcu dorosnę? – spytałem się sam siebie na głos.
- No właśnie, kiedy? – odpowiedział kot.
Gatinho cz. 1
Obudziłem się rano. Wstałem z łóżka. Bolała mnie głowa. Lekko zaspany ruszyłem w kierunku łazienki. Spojrzałem na te obdrapane ściany. ‘Rzygać się chce’ – pomyślałem. Po chwili stałem przed lustrem. Spojrzałem sobie w oczy i zacząłem szukać w mojej głowie przyczyny ich przekrwienia.
- Kurcze, co ja wczoraj robiłem? – powiedziałem do siebie.




