Archiwum dla sierpień 24th, 2008
Obejrzane filmy: Shutter
Właściwie to nic nie wiedziałem o tym filmie. Nigdy o nim nie słyszałem. Zacząłem go oglądać w ciemno. Skąd zatem go wyłowiłem? Nie, to nie było kliknięcie myszką na liście filmów z zawiązaną chustką na oczach. Okazało się, że Anie nie tylko poleca dobrą muzykę – taką jaką lubię. Poleca także filmy takie jakie lubię. Dziękuję :)
Film produkcji tajlandzkiej. Horror. Nie był jednak tak straszny jak się spodziewałem. W zasadzie nie bałem się samych postaci i sytuacji zaistniałych w filmie, gdyż doskonale zdawałem sobie sprawę, że to fikcja, rzecz niemożliwa, co zabija strach. Jednak bywały momenty, gdy mój oddech stawał się cięższy. Zawdzięczam to doskonale dobranej do scen muzyce. Niespodziewane ostre dźwięki zawsze “dobrze” działają na psychikę. Tak było i teraz.
Do atrybutów filmu należy zaliczyć przepiękną aktorkę. Naprawdę mi się podobała. Ma ciekawe spojrzenie.
Sama fabuła miejscami wydawała się śmieszna. Gość przybrał na wadze, bo miał na barkach ducha zmarłej dziewczyny? No comments :)
Ale warto obejrzeć. Naprawdę polecam. I jeszcze raz dziękuję, Aniu.
b.YISK
Dlaczego cuil.com ssie.
Od wczoraj mogę pisać używając japońskich znaków. Mam na dysku dość ciężki folder addons-a Firefoksa o nazwie “dwhelper”. Służy do pobierania filmów we flashach na dysk. Korzystałem z niego na 64-bitowym systemie, bo nie miałem flasha, korzystam i teraz na 32-bitowcu, bo flashe nie mają dźwięków :) Ogólnie w folderze jest około 2GB filmów z YouTube. Fajnie. Tylko, że pobieram dużo filmów japońskich. Zawsze miałem problem gdy włączałem sobie teledyski Tainaki Sachi, bo nie wszystkie mają nazwy pisane roomaji, czyli alfabetem łacińskim. タイナカ サチ nagrała kiedyś piosenkę 会いたいよ。Mam do niej teledysk. Ale zawsze musiałem szukać go ręcznie, gdyż nie mogłem pisać japońskimi znakami. Teraz mogę. Nautilus ładnie wszystko wyszukuje:

Pomyślałem sobie, że to może być normalne i istnieć także w Sieci. Nie pomyliłem się. YouTube wyszukał wpis poprawnie:
Pomyślałem jednak, że to nie wyczyn. W końcu to z YT pobierałem to wideo. Zajrzałem jednak na Google. Okazało się, że on też wyszukał perfekcyjnie:
Następnie, z lekką obawą, udałem się do cuil.com. Bałem się, że może uda mu się wyszukać coś z podanej frazy, a byłby to dla mnie cios w plecy, bo nie straciłbym kolejny argument do narzekania na Cuil-a. A muszę na niego narzekać, bo jestem fanboyem Google :) Cuil jednak zawiódł. Cienias!
Pomyślałem sobie zatem, że to może Google jest takie wspaniałomyślne i wyszukuje w znakach japońskich. Okazało się, że to nie prawda, bo radę dawały Ask.com, szukarka Yahoo i Microsofu:
Oczywiście wyniki wyszukiwania Google są najbardziej trafne, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że pomimo tego, że szukanie po japońskich znakach stało się niepisanym standardem, Cuil, które chciało zagrozić pozycji Google (sic!) nie potrafi nawet tak prostej rzeczy.
Amatorka.
b.YISK
PS Jeśli nie widzicie w tym wpisie japońskich znaków to wińcie siebie, że nie używacie Unikodu. Albo GNU/Linux czy inny wariant Uniksa z Unikodem albo bawienie się płytami Windowsa żeby dograć obsługę znaków azjatyckich :F



















