b.YISK blog

co nieco z marnego życia Szymona Barczaka

Jeden dzień z życia b.YISK’a

z 8 komentarzami

Muszę się jeszcze troszkę zgubić, aby znów się odnaleźć. A jak nalepiej gubić się? Samemu. Czyż nie jest fajnie siedzieć samemu, z początku atakując się ostrą muzyką, ustawioną na maksymalną moc słuchawek? Słuch już mam zniszczony. Nie aż tak mocno, ale mam. Często zdarza się, że nie mogę zrozumieć czyjegoś szeptu. Ale od zawsze używam słuchawek. Pozwala mi się to zamknąć w mym świecie. Jednak nie chcę tego zawsze. A teraz? Sam nie wiem.

W ciągu kilkugodzinnego katowania się muzyką odrobię lekcję i zrobię backupa dysku. Pouczę się i poczytam książkę. Po tym czasie usiądę przy komputerze i będę jak głupek wpatrywał się w jedną z pozycji na gadu gadu, wiedząc, że nie mogę się odezwać, gdyż… zrobiłem zbyt dużo złego. Po pewnym czasie usiądę sobie sam na łóżku i zacznę się zastanawiać w jak dużym stopniu jestem egoistą, w jak dużym stopniu nie zasługuję na współczucie i zrozumienie. Potem znów zaczną mnie męczyć myśli o przyszłości, o tym, że źle skończę. O tym, że ludzie się ode mnie odwrócą, a ja nie będę miał pracy, bo jestem beznadziejny. Potem może naskrobię coś na bloga albo zaczytam się w blogach innych ludzi. Na koniec dnia usiądę na łóżku i zacznę sam siebie obrażać i wyzywać za to jaki jestem, za to, że nie robię tego, co powinienem i za to, że nie staram się wystarczająco, a to co robię… mógłbym robić znacznie lepiej. Na końcu zasiądę do konwersacji z jakąś miłą osobą na gg, rozmawiając, śmiejąc się, aby zapomnieć o tym, że czuję się źle. Gdy już nie będę miał siły i chęci nic robić to pójdę spać.

Skąd wiem, że dziś tak będzie?

Doświadczenie. Miałem już wiele takich dni.

Pozdrawiam,
b.YISK

Written by b.YISK

luty 27, 2008 @ 14:26

Napisane w Blog

Tagged with , , , , , ,

Odpowiedzi: 8

Subscribe to comments with RSS.

  1. Katowanie się muzyką? Jestem przerażony. To ma być przyjemność, masz się w nią wsłuchać, delektować się nią, każdym dźwiękiem, poczuć je w sobie! Widać, że potrzebna Ci ostra prodigy-terapia ;)
    A teraz trochę więcej subiektywnej opinii: muzyka jest fu. W porównaniu do takiej prawdziwej, nieprzeniknionej ciszy, muzyka jest beznadziejna, tragiczna, żałosna. Ja mam to szczęście, że znam takie miejsce, w którym można znaleźć ciszę ;) I potrafie siedzieć tam godzinami, samemu, zamknąć się naprawdę we własnym, wewnętrznym świecie, całą muzyke zostawić daleko w domu. Ale wszystko z umiarem, po takim wsłuchaniu się w ciszę z przyjemnością powrócisz do muzyki, i odwrotnie. To się nazywa zapewnianie sobie małych przyjemności. Poprawia nastrój, naprawdę.

    bs

    luty 27, 2008 at 14:52

  2. Bs
    Prawdziwej ciszy nie odnajdziesz. A nawet jeśli – oszalejesz. Człowiek całe życie słyszy chociażby bicie swego serca. :)
    To tyle.

    A wpis smutny. Lubisz Kubusia? :P Możemy się umówić na pogadankę przy Kubusiu i ew. Pizzy. xP

    wydrylowanyhazardius

    luty 27, 2008 at 16:30

  3. wydrylowany: bicie własnego serca wlicza się w ciszę, jakkolwiek śmiesznie to brzmi ;)

    bs

    luty 27, 2008 at 17:55

  4. Bs
    Niech będzie więc “względna cisza”, a nie “zupełna”. :)
    Ale wiem o co chodzi. Chodzi Tobie o spokój, taką ciszę natury. Sam mam niedaleko domu miejsce, gdzie mogę się wyciszyć. A że wolę sam słuchać muzyki… ;P Nie lubię samotnych wędrówek w zimne dni. :D

    wydrylowanyhazardius

    luty 27, 2008 at 19:48

  5. Też mam takie miejsce, ale muszę w nie chodzić w nocy. W dzień brakuje mu uroku. Za to w nocy mogę zapomnieć tam o całym świecie.

    b.YISK

    luty 27, 2008 at 22:18

  6. [...] Original post by b.YISK [...]

  7. Boże, ale ze mnie był kiedyś psychopata xD

    b.YISK

    październik 4, 2008 at 00:50

  8. Fajnie – co nie? :)

    Hazardius

    październik 4, 2008 at 00:55


Dodaj komentarz