Normalność cz. 16
Przed sobą zobaczyłem wielką halę, znacznie większą niż poprzednio widziałem. Musiała zostać rozbudowana. Ostatnio miałem urlop, potem nie chciało mi się tutaj przychodzić. Kiedyś chciałem, ale Marcin wykręcał się głową zawaloną robotą. To laboratorium znajduje się w piwnicy. W zasadzie to mogło zostać rozbudowane i może o tym nikt nie wiedzieć. Oczy mi się świeciły. Roboty poruszały się po całej Lab szóstce. Same. Rozmawiały ze sobą. Jeden podszedł do mnie i spytał:
- W czym mogę pomóc?
- Cholera, co to jest? – spytałem Marcina i Patryka, pełen szcześcia. To dziwne, bo jeszcze przed chwilą obawiałem się prac nad udoskonalaniem OG4, a teraz cieszę się widząc roboty na ukończeniu.
- Fajnie, nie? – powiedział Patryk, po czym uśmiechnął się. Marcin poklepał mnie po ramieniu i rzekł:
- Zapewne pamiętasz jak kodziłeś projekt o nazwie DM2A, gdzie w stabilnej wersji wprowadziłeś wiele funkcji, których nie mogliśmy jeszcze użyć, bo nie mieliśmy jeszcze takiego sprzętu, takich robotów. Wykorzystaliśmy Twoją wersję kodu, Andrzej z Lab ósemki dopisał trochę kodu i zaaplikowaliśmy go tym urządzeniom. Andrzej obiecał, że zachowa projekt OG4 w tajemnicy. I jak na razie nic nie wyszło poza obręby Lab szóstki, co pewnie zauważyłeś. Dobrze wiesz, że jeśli coś by się wydostało, to dowiedziałbyś się o tym pierwszy, bo znaczysz w USR tak wiele… – uśmiechnął się, po czym kontynuował, widząc, że nie stać mnie na wypowiedzenie nawet jednego słowa. Byłem w szoku. – Jest tak, że roboty posiadają skomplikowaną budowę i mają mnóstwo funkcji zaaplikowanych sprzętowo, tylko nie mamy softu, który by to obsługiwał. Andrzej nie dałby rady skodzić czegoś naprawdę dobrego, sam wiesz, że to średni programista. Może wśród wszystkich światowych koderów jest w czołówce, ale nie ma co się z tobą równać. I… – zaciął się – prosimy cię o support. Co ty na to?
Stałem chwilę w milczeniu. Spoglądałem to na Marcina, to na Patryka. Po chwili ich twarze zrobiły się lekko smutne i zawiedzione. Myśleli, że nie pójdę na to. Ja miałem obawy. Miałem. Jednak ten widok, który zobaczyłem. Odsunąłem się od nich. Zdziwili się. Przeszedłem kilka kroków po laboratorium, patrząc na dzieła rąk inżynierów USR.
- Tak. Zrobię to. To mój cel w życiu. Zapewnić wszystkim ludziom wygodę. I… i sobie też. – poklepałem się po kieszeni, po czym uśmiechnąłem się. Głośno wybuchnęli śmiechem.




[...] Następny odcinek (16) [...]
Normalność cz. 15 « b.YISK blog
luty 10, 2008 at 19:13
Wiesz co?
A nie nie wiesz.
Chodzi o to że kompletnie nie orientuje się w tych tematach, ale umiesz to wszystko zgrabnie zapisać i jakoś tak…
No…mniej więcej wiem o co chodzi. Chyba.
myslosiewnia
luty 13, 2008 at 21:03
[...] Poprzedni odcinek (16) [...]
Normalność cz. 17 « b.YISK blog
luty 16, 2008 at 20:42