Normalność cz. 15
Minęliśmy jedne drzwi, minęliśmy drugie. Wkońcu ustaliśmy przed wielkimi, bardzo nowoczesnymi wrotami. Marcin podszedł do nich i przyłożył do nich rękę. Były przezroczyste. Tak wyglądały. Ale dobrze znałem tą technikę. Tak naprawdę obraz był wyświetlany przez komputer na ekranie przed specjalną warstwą szkła, które czyniło złudzenie optyczne, przez co człowiekowi wydawało się, że to co widzi na prawdę jest za drzwiami. Czego to nie wymyślą w tym USR…
- Witaj Marcinie! Zaczekaj. Przeskanuję pomieszczenie. – powiedział komputer Hubert, po czym ze ścian zaczęły świecić niebieskie lasery. Było słychać także jakieś ciche szumy. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, mimo, że odwiedzałem lab czwórkę nie raz.
- Co jest, ludzie? – spytałem moich kumpli.
- Spokojnie – odrzekł Marcin, po czym poklepał mnie po ramieniu.
- Wyczułem w tym pomieszczeniu dwie nieupoważnione osoby. Proszone są one o autoryzację.
Spojrzałem na Marcina. Kiwnął mi przyjacielsko w stronę drzwi. Podszedłem do nich. Przycisnąłem dłoń.
- Witam doktorze oprogramowania. Jak się masz panie Szymonie? – odpowiedział Hubert, po czym ja zrobiłem wystraszone oczy. – Boisz się mnie? – odpowiedział komputer. Wyprostowałem się. Starałem się ukryć strach. To ile u mnie dostrzegał… Za dużo jak na zwykłego robota. Wyprostowałem się, zmieniłem wyraz twarzy na poważny, parsknąłem i rzekłem spokojnie, choć serce biło mi bardzo szybko:
- Skądże.
Po chwili do drzwi rękę przyłożył i Patryk. Hubert przez chwilę nie odpowiadał. Nagle drzwi otworzyły się.
- O cholera! – krzyknąłem.




[...] Poprzedni odcinek (15) [...]
Normalność cz. 16 « b.YISK blog
luty 10, 2008 at 19:13