Gatinho cz. 1
Obudziłem się rano. Wstałem z łóżka. Bolała mnie głowa. Lekko zaspany ruszyłem w kierunku łazienki. Spojrzałem na te obdrapane ściany. ‘Rzygać się chce’ – pomyślałem. Po chwili stałem przed lustrem. Spojrzałem sobie w oczy i zacząłem szukać w mojej głowie przyczyny ich przekrwienia.
- Kurcze, co ja wczoraj robiłem? – powiedziałem do siebie.
Otworzyłem szafkę, aby znaleźć pastę do zębów, gdyż chciałem umyć zęby. Ku mojemu zdziwieniu w szafce znajdowały się trzy puszki Żubra. Dwie puste, ale jedna nawet nie ruszona.
- A co mi tam – znów powiedziałem do siebie, po czym otworzyłem puszkę i wypiłem ją. Żubr to nie pasta do zębów, ale nie ma co narzekać. Dobrze, że mam w domu cokolwiek. Wyszedłem z łazienki i rozejrzałem się po pokoju. Bałagan to mało powiedziane. Jakieś spodnie leżące na podłodze, jakieś butelki po piwie, jakieś…
- Co to jest do cholery? – krzyknąłem, po czym zbliżyłem się do nieznanego mi obiektu. Nachyliłem się. Lekko zakręciło mi się w głowie, po czym upadłem na bok. Leżąc na podłodze patrzyłem bokiem na niezidentyfikowany obiekt mieszkalny. Patrzyłem i nie dowierzałem. To był kot. Tylko skąd się tu wziął?




[...] Licencja « Gatinho cz. 1 [...]
Gatinho cz. 2 « b.YISK blog
styczeń 24, 2008 at 16:53