b.YISK blog

co nieco z marnego życia Szymona Barczaka

Klon

z jednym komentarzem

Stara chatka nad jeziorem… Olga i Szymon bardzo lubią tutaj mieszkać. Właściwie to Szymon był przeciwny przeprowadzce tutaj. Od zawsze jest jednak uległy swej Lubej. Zgodził się więc. I nie żałował.

Śpią. Oboje. Cisza, spokój. 22 stopnie Celsjusza i żadnej muzyki. To jest to co lubi Olga. I Szymon się do tego stosuje. Zawsze….

Za oknem puszcza. Kanada. Las. Spokojne drzewa. Milczące. Liście szeleszczące na wietrze…

Dom, w którym mieszkają zaręczeni jest drewniany. Stary styl architektury. Niezbyt wytrzymała chałupka. Ale najważniejsze jest to, że są tam razem, kochają się. Nigdy się nie kłócą. Są szczęśliwi. Taka para jak oni rzadko się trafia.

Nagle na podwórzu coś głośno zaskrzypiało. Szymon zerwał się. Słyszał głośny szelest. Spojrzał za okno. Wielki, kilkunastometrowy klon powoli spadał na ich dom. Chłopak zerwał się, chwycił Olgę na ręce. Ona ciągle spała. Nie wiedziała o niczym. Szybko wyniósł ją na zewnątrz domu. Położył na trawie. Poczuł chłód. ‘Przeziębi się’ – pomyślał, po czym wrócił do domu po koc dla niej. Szybko biegł, był już prawie przy drzwiach, kiedy klon uderzył z całej siły w dach, który zapadł się na chłopaka. Mocno naostrzona belka wbiła mu się w plecy. Zaczął czołgać się do Ukochanej. Dotarł do niej. Przykrył ją kocem, po czym wyzionął ducha.

Olga obudziła się następnego ranka nieprzeziębiona…

Pozdrawiam,
b.YISK

Written by b.YISK

styczeń 13, 2008 @ 00:27

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Myślałam dzię w nocy o tym wpisie. To bardzo romantyczne i…ach. Poruszyło mnie.

    myslosiewnia

    luty 23, 2008 at 21:46


Napisz odpowiedź