b.YISK blog

co nieco z marnego życia Szymona Barczaka

Normalność cz. 12

Skomentuj »

Zobaczyłem przy ścianie Marcina. Siedział przy biurku. Szkicował coś oraz gryzł miękki ołówek. Zawsze kupuje sobie takie ołówki giętkie, a potem je zagryza. Twierdzi przy tym, że robi to nieświadomie.

Patryk popukał cicho w ścianę. Żadnej reakcji. Popukał głośniej. Znowu nic. W końcu krzyknął:

- Panie Marcinie, gości mamy.

- Jedną… – urwał odpowiedź Marcin. Znów milczał. Rozsiedliśmy się na kanapie. Ja wziąłem coś z biurka do czytania, aby dowiedzieć się co nieco na temat planów rozbudowy OG4 i fuszce przypadającej mi – oprogramowanie tej myślącej kobyły. Patryk spojrzał na mnie, po czym powiedział:

- Zasadniczo pracuję, ale wiesz… Dziś jest piątek. – Po tych słowach odwrócił się na bok i zaczął spać. Ja czytałem uważnie każde słowo dokumentacji projektu OG4, która to od miesiąca nie była mi pokazywana w całości. Dziś jest inaczej. Mam wszystko to, co przede mną kryto. Sam pomysł wydaje mi się conajmniej nieziemski. Boję się zarazem takiej rewolucji. Ciekawe czy szef o tym wie.

- Jedną chwileczkę – powiedział cicho Marcin, nie odrywając się od biurka. Śmieszy mnie ta osobowość. Kiedy zagłębi się w jakąś czynność to nie ma z nim kontaktu. Jest cholernie jednowątkowy. Jeśli je obiad to je obiad, nic więcej. Jeśli czyta to czyta, nic więcej. Jeśli rozmawia z kimś to rozmawia. Podczas rozmowy z nim zawsze dziwnie się czuję. On nastawia zawsze sto procent odbioru na mówcę. Pod warunkiem, że akurat w danej chwili jego mózg przerzuci się na tryb ‘rozmowa’. Ale jeśli tak jest – jest niemożliwy. Zapamięta każde wypowiedziane słowo. Potrafi cytować moje słowa, dokładnie tak jak je powiedziałem, z przed miesiąca, dwóch. Nie sprawia mu to problemów. Zawsze jeśli coś robi to maksymalnie się na tym koncentruje. Co jakiś czas, odrywając się od lektury, zerkałem na niego. Cały czas pracował. Ja czytałem. O mózgu, o świadomości robotów, o snach robotów. Trudno mi było to pojąć. Zerknąłem w kierunku Marcina i okazało się, że się we mnie wpatruje. Lekko się wystraszyłem, ale starałem się nie dać poznać tego po sobie. Spytał po chwili:

- Ciekawe?

- Ta…ak – zająknąłem się.

- To czytaj dalej, a ja idę po coś do jedzenia. – odpowiedział, po czym wyszedł z Laboratorium. Takie sytuacje z nim to normalka, ale kolejny raz byłem zaskoczony. On zaskakuje mnie codzień. Spojrzałem na prawo. Na fotelu drzemał Patryk.

- Super… – wzdechnąłem do siebie, po czym wróciłem do lektury.

Poprzedni odcinek (11)


Następny odcinek (13)

Written by b.YISK

styczeń 12, 2008 @ 20:25

Dodaj komentarz