b.YISK blog

co nieco z marnego życia Szymona Barczaka

Normalność cz. 11

Skomentuj »

Szliśmy tym znanym mi od lat korytarzem. Jestem programistą SI, dlatego w Laboratorium 6 bywałem często. ‘Lab szóstka’ to miejsce gdzie tworzy się prototypy robotów z wgrywanym oprogramowaniem sterującym SI. Moim oprogramowaniem. Następnie właśnie tam odbywają się jego testy na robotach – królikach (doświadczalnych). Czułem się jakbym szedł na rozstrzelanie. Chwila dłużyła się. Chciałem z niej wyłapać jak najwięcej szczęścia. Wydawało mi się, że to moja ostatnia…

Patrzyłem się na naukowców na korytarzu. Wszyscy zajmowali się czymś, ale nie wiedzieli tego co my. Nie wiedzieli dokąd zmierza projekt OG4. W ursynowskim oddziale USR Patryk, Marcin, Dawid i ja jesteśmy elitą. Zawsze wiemy o wszystkim pierwsi, zawsze dostajemy ciężkie prace. Ciężkie…

Mijaliśmy automaty do kawy, do napojów. Minęliśmy Odkrywkę. Minęliśmy kawiarenkę. Przeszliśmy przez wielki hall, na środku którego stały rzeźby wszystkich wyprodukowanych przez nas robotów. Taka jakby kolekcyjka mała. Mała? Stworzyliśmy już 46 robotów. Nie licząc OG4. Te rzeźby miały wysokość około 15 metrów. Były powiększone dziesięciokrotnie w stosunku do wymiarów robotów rzeczywistych. Całkiem fajnie się prezentują. Całość wykonano z miedzi, dodając do tego zdobienia ze złota w najważniejszych miejscach robota, np. ‘mózgu’. Patrzyłem na te roboty. Od początku do końca. Ewolucja… Pierwszy robot DM1 potrafił jedynie wykonywać proste komendy, głównie jeśli chodzi o przeniesienie czegoś lub podanie czegoś. Nie było jeszcze mowy o np. wyrzucaniu śmieci, ale jednak był to hit. Dobrze się sprzedał. Pomimo tego, że sam nie rozpoznawał mowy, a jedynie wykonywał komendy na wcześniej nagrane dźwięki. A więc pierwszym etapem po kupnie DM1 było długie nagrywanie kolejnych sekwencji własnego głosu. Własnego… No właśnie – robotem mogła sterować tylko jedna osoba. Ale i tak ludzie to kupili. To było coś nowego. Od wtedy do dziś wiele się zmieniło. Ale to co zrodziło się w głowach chłopaków z ‘lab szóstki’ to naprawdę coś niesamowitego.

Minęło kilka minut i byliśmy na miejscu. Całą drogę przeszliśmy w milczeniu. Patryk otworzył drzwi, po czym kiwnął ręką i powiedział:

- Proszę.

Posłusznie wszedłem do środka.

Poprzedni odcinek (10)

Następny odcinek (12)

Written by b.YISK

styczeń 11, 2008 @ 10:40

Napisz odpowiedź