Normalność cz. 8
Damulka… Moja… zadecydowała, że odejdzie ode mnie.
Wielki smutek.
Kiedyś już tak zrobiła. Dostrzegała, że dużo pracuję. Miałem dla niej zbyt mało czasu, a ona nieznosi tego. Uwielbia być przytulana, noszona, lubi moje towarzystwo. W zasadzie tylko moje. Ma kilka przyjaciółek, ale najbardziej lubi być ze mną. Kiedy pracuję całymi dniami – ona czuje się źle. Wie, że robię to dla nas. Mimo tego kiedyś wyjechała, bo nie mogła tego znieść. Nie… To nie było nic złego. Rozstaliśmy się w uśmiechu, jednak odeszła. Na dwa tygodnie. Wróciła równo z deadlinem jednego z projektów, którymi zarządzam. Wróciła do szczęśliwego już i wolnego przez jakiś czas człowieka. Cieszyła się.
Dziś sytuacja się powtarza. Mam nadzieję… mam nadzieję, że jak wyjedzie to wróci. Wróci… Nie przeżyłbym bez niej więcej niż miesiąca. A i tak miesiąc przeżyłbym, jeśli byłbym pewny, że wróci. Kocham ją i nie potrafię inaczej.
Powiedziała, że spotkamy się jutro o 18 na Starym Rynku. Boje się. Boje się co postanowiła. Muszę przetrwać do jutra…




To powinno pomóc: http://zenforest.wordpress.com/2007/12/25/zasady-udanego-zwiazku-milosci/
Wojtek
Wojciech
styczeń 8, 2008 at 22:38
Dzięki, dzięki, tylko nie zawuważyłeś, Czytelniku, że to nie relacja z mojego życia, a opowiadanie :P
b.YISK
styczeń 9, 2008 at 16:01