Normalność cz. 4
Szedłem szybko. Bardzo szybko. Nie jestem do tego przyzywczajony, nie spędzam właściwie czasu na świeżym powietrzu, wypoczywając aktywnie. Od czasu do czasu pójdziemy na spacer z Olgą. Jednak wtedy nie narzucamy sobie takiego tempa, jakie zmuszony jestem narzucać sobie teraz. Oddycham głęboko ustami. Bardzo ciężko. Mocny oddech. Czuję jak mój organizm z każdym wdechem napełnia się tlenem. Czuję jak ten tlen wędruje moimi żyłami, cały czas tą samą drogą. Wdech i wydech, wdech i wydech, wdech i…
- Uważaj palancie! – Z niemiłym wyrazem twarzy odezwał się jakiś chłopak w bardzo młodym wieku. Miał ciemne włosy i piekielnie nieprzyjemne spojrzenie. Jego oczy… Czułem tam płomień, tak silny, że patrzenie na niego mogłoby spowodować ślepotę. Ten szczeniak, wyglądający na około 15 lat, nie jest wyjątkiem w dzisiejszych czasach jeśli chodzi o kulturę osobistą. Rzekłbym, że to standard.
- Przepraszam – odpowiedziałem kulturalnie.
- Pocałuj mnie w dupę, kretynie. – Tego już nie zniosłem. To wszechpanujące chamstwo wśród młodzieży…
- Kto cię uczył kultury? Gdzie są twoi rodzice? – wrzasnąłem bardzo głośno, odwracając się w kierunku tego chłopaka. Szedł w swoją stronę, szeroko kołysząc barkami, lecz gdy usłyszał moje słowa odwrócił się bardzo zdenerwowany. Ruszył na mnie jak byk na torreadora, z odległości kilkunastu metrów, rozjuszony. Nikt z przechodniów nawet nie spojrzał w naszą stronę. Dzisiejszy świat jest pełen obojętności. Szybko wyciągnąłem mojego Glocka z kieszeni i naciągnąłem spust. Chłopak zatrzymał się jakieś trzy metry przede mną, odwrócił na pięcie. Szedł spoglądając do tyłu, na mnie, i rzucił:
- Jeszcze się porachujemy!
Pełen wściekłości powstrzymywałem się od naciśnięcia spustu. Najchętniej roztrzaskałbym jego czaszkę i wystrzelał w takiego chama cały magazynek mojego Glocka. Mimo tego nie mogę. Jestem człowiekiem. Szanuję ludzkie życie.
Zauważyłem, że moje tętno znacznie wzrosło. Czułem pulsującą krew w moich żyłach. Mój oddech… Ledwo dyszałem. Takie sytuacje to dla mnie wielki stres, a zdarzają się często. Nie chcę być jednak, tak jak inni, neutralny na chamstwo. Tylko czy to mnie nie zabije?




Iście oldschool’owe.
Ale ma być dłuuuuuższe! ;)
bs.
grudzień 19, 2007 at 22:49
Tak jak Ty nie mogę znieść panującego chamstwa. Jest ono dosłownie wszędzie. Gdzie tylko jestem ono mnie otacza. Wszyscy chcą się popisywać przed innymi, bo myślą, że sa gorsi od tamtych, zapominają, że każdy, podkreślam każdy jest wyjątkowy! Każdy z nas powinien być sobą. żyjemy w świecie klonów. Taka prawda. Mało kto ma swoje zdanie. Młodzież podporządkowywuje się innym. Owszem, można zgadzać się w niektórych rzeczach z kimś innym ale nie we wszystkim! bo to chore… Troszkę odbiegłam od tematu, ale uważam, ze ten co poruszyłam jest równie ważny.
Pozdrawiam i do jutra:)
aneta
grudzień 19, 2007 at 23:13
[; meiwop kat eż, ecąjuseretni ozdraB
QshyshtopH
grudzień 19, 2007 at 23:23
A skoro już się dyskusja o chamstwie zaczęła… po co się tym przejmować, nie psujcie sobie nerwów, zasada taka sama, jak z dziećmi neo – ignorować! ;) A że się szerzy, no to cóż, plebs taki jest po prostu i to się nigdy nie zmieni :P Trzeba się przyzwyczaić, z czasem to stanie się śmieszne.
bs.
grudzień 20, 2007 at 19:24